Rok od wydania książki – co się zmieniło? Podsumowanie 2018 roku.

pobrane

6 grudnia 2018 roku minął rok od publikacji „31 korytarzy”. Time is chasing after all of us, isn’t it, Mr. Barrie? Od tego czasu w moim życiu nastąpiły ogromne zmiany. A więc co się wydarzyło? Jak wspominam minione miesiące? Kiedy wydam kolejną książkę? Zapraszam na blogowe podsumowanie 2018 roku!

  1. Ukończyłam studia podyplomowe i przetłumaczyłam pierwszą książkę. Dzięki „korytarzom” i nowym doświadczeniom będę mogła rozwijać swoją karierę na rynku wydawniczym nie tylko jako autorka książek, ale i profesjonalna tłumaczka.
  2. Po dwóch latach zrezygnowałam z pracy nauczycielki. Zrozumiałam, że pieniądze nie zawsze idą w parze ze spokojem psychicznym i przyjemnością związaną z wykonywanym zawodem. W następnym roku mam zamiar założyć z przyjacielem szkołę językową opartą na moich szalonych metodach nauczania.
  3. Pieniądze na książkę pozwoliły mi pomóc schroniskom dla zwierząt w Sochaczewie i Sopocie.
  4. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy ukończyłam psychoterapię. W końcu udało mi się wyswobodzić z sideł nieracjonalnych myśli i emocji. Uwolniłam się raz na zawsze od spraw i ludzi, którzy nie wnosili nic pozytywnego do mojego życia. Zmiana hierarchii wartości pozwoliła mi zredukować stres związany z obowiązkami i problemami dalszych, tak naprawdę obcych mi osób. W rezultacie nauczyłam się poświęcać więcej czasu wąskiej grupie bliskich ludzi oraz własnym pasjom i zainteresowaniom. W końcu nie można dawać z siebie zawsze 100%, czyż nie? Czasem trzeba najzwyczajniej w świecie odpuścić. Czasu z rodziną i bliskimi nie da się odzyskać, a przez projekt na uniwersytecie czy w pracy nie zawali się świat.
  5. Poznałam wspaniałych ludzi, otrzymałam od czytelników i znajomych wsparcie, dzięki któremu nabrałam pewności siebie. Po przeczytaniu „korytarzy” czytelnicy piszą do mnie nieraz prywatne wiadomości – dzielą się odczuciami i opiniami, za które każdemu z osobna dziękuję. Dzięki Wam mogę się rozwijać, to Wy dajecie mi siłę do działania. Wsparcie, które otrzymałam chociażby podczas spotkań autorskich, utwierdziło mnie w przekonaniu, że moja praca nie poszła na marne i powinnam podążać dalej drogą pisarską. Dzięki „korytarzom” zawarłam również wiele wyjątkowych znajomości z ludźmi z całej Polski, które trwają po dziś dzień.
  6. Uodporniłam się na hejt. Bardzo pomogła mi w tym afera na Pudelku, gdzie pod postem związanym z „korytarzami” oraz serialem „Pod powierzchnią” pojawiło się wiele niemiłych komentarzy pod moim adresem. Zgryźliwe, niektóre wyjątkowo przykre komentarze stały się dla mnie źródłem psychologicznych rozmyślań.
  • Po co ktoś marnuje czas na bezsensowną krytykę? Internauci często nie byli nawet zaznajomieni z książką bądź serialem. Czy nie lepiej wypowiadać się na tematy, o których ma się choć minimalne pojęcie? Nie jestem fanką science-fiction, ale to nie powód, bym wchodziła na każde forum o sci-fi i pisała, jak bardzo nie podoba mi się ów gatunek literacki. Poza tym nie posiadam wystarczającej wiedzy, by wydawać jakiekolwiek opinie. Co zatem kieruje osobami piszącymi podobne komentarze? Nuda? Zazdrość? Wciąż jest to dla mnie zagadką.
  • Czy osoby piszące zgryźliwe komentarze sądzą, że osoba, której dotyczy wiadomość, się nimi przejmuje? Dlaczego ktokolwiek miałby brać na poważnie opinię obcej osoby z Internetu (może poza zdaniem krytyków specjalizujących się w danej dziedzinie)? Magda Gessler raczej nie wchodzi z płaczem do domu, mówiąc: „A na Pudelku jakiś Michał z Łodzi napisał, że mój program jest do dupy!”. Nawet w gronie otaczających mnie osób z łatwością mogłabym znaleźć kilka niezdrowo zainteresowanych moim życiem i pracą (oczywiście są to osoby niepałające do mnie zbytnią sympatią). Czy nie szkoda na to czasu i energii? Kiedy Wy roztrząsacie sprawy innych ludzi i czerpiecie przyjemność z krytykowania, tamci piszą kolejną książkę albo nagrywają następną płytę. Czas, który poświęcacie na naskrobanie przykrych wiadomości, poświęćcie bliskim, wyniesiecie z tego lepsze doświadczenia i z pewnością sprawi Wam to więcej przyjemności.

A tak naprawdę bardzo dziękuję Internautom i znajomym za komentarze i internetową „dramę” – dzięki Wam schronisko dla królików w Sopocie otrzymało bożonarodzeniową paczkę!

A na koniec najważniejsze – kiedy Rybka wyda wreszcie nową książkę? Od lutego idę na urlop dziekański. Nie, spokojnie, nie jestem w ciąży. Uważam, że to ostatni moment w moim życiu, by wybić się na rynku wydawniczym, dlatego w najbliższym roku mam zamiar napisać dwie książki (niestety, nie będzie wśród nich kontynuacji „korytarzy” – powstanie ona dopiero w dalekiej przyszłości). Chcę opublikować thriller oraz romans z wątkami komediowymi, więcej szczegółów zdradzę niebawem. Nie byłabym w stanie połączyć obrony pracy magisterskiej z planami zawodowymi, stąd decyzja o półrocznej przerwie od nauki. Mam motywację, by stworzyć coś znacznie lepszego od „korytarzy”, a dzięki Waszym recenzjom i uwagom jest to możliwe. Nie umiem pracować, mając nad sobą zwierzchnika, nie wyobrażam sobie pracy w korporacji osiem godzin dziennie, a chyba to mnie czeka, jeśli nie wezmę się przed końcem studiów ostro do roboty. Wykorzystam ten czas najlepiej jak potrafię. Bo chcę czerpać przyjemność z pracy tłumaczki i pisarki. Bo chcę rozwijać swoje zainteresowania. Bo chcę być sama dla siebie szefem. Bo nie chcę przestać cieszyć się życiem.

Jeszcze raz dziękuję Wam, czytelnikom, za miniony rok. Wiele razem osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę.

Stay fishy,

<><

Jedna myśl na temat “Rok od wydania książki – co się zmieniło? Podsumowanie 2018 roku.

  1. Agatko, bardzo się cieszę z Twoich sukcesów i pięknych przemyślanych planów. Bardzo ciesze się już na kolejne książki i mocno trzymam kciuki za nie.
    Super jest Twoja samoświadomość i podejmowanie decyzji oraz wyborów, które mają zaprowadzić Cię w życiu do miejsca, w którym osiągniesz komfort w szerokim tego słowa znaczeniu.
    Rośnie mi serducho, gdy pomagasz zwierzakom – uwielbiam Cie za to.
    A ludzie i ich złośliwości, to jak sama wiesz to tylko byty ubrane w zazdrość. Szkoda, że tak trudno ludziom jest docenić czyjś talent i ciężką pracę, że najłatwiej jest pastwić się nad innymi samemu nie robiąc nic. Pewnie – nie każdy ma talent, ale to nie jest czyjakolwiek wina, a tym bardziej nie jest przewiną tych, których natura nim obdarzyła.
    Rób swoje Kochana, realizuj się i trzymam kciuki za sukcesy :-*
    Monika

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s