Pasja a rodzina

Nie posiadam telewizora, od siedmiu lat nie oglądam wiadomości i nie interesuję się sytuacją ani w Polsce, ani na świecie, dlatego jeśli jakimś cudem moim oczom ukaże się informacja dotycząca ostatnich wydarzeń, wiem, że jest to coś naprawdę istotnego. W minionym tygodniu natrafiłam na dziesiątki, jeśli nie setki wypowiedzi na temat śmierci Tomasza Mackiewicza.

5a6af7e695542_o,size,969x565,q,71,h,74e4dc

Historię zna już zapewne każdy. Tomasz wraz z Elisabeth Revol wyruszyli na wspólną wyprawę na Nanga Parbat pod koniec grudnia 2017 roku. Z powodu złych warunków atmosferycznych do akcji musiał wkroczyć zespół ratunkowy. Elizabeth została bezpiecznie sprowadzona na dół, jednak ze względu na stan Tomka, wysokość, na której się znajdował, oraz panujące warunki jej towarzysza nie udało się uratować.

Zacznę od pierwszego postu, jaki zobaczyłam:

W następnym poście SokZBuraka nazwał Tomasza „bohaterem”. UNLIKE. Od razu, bez zbędnego zastanowienia.

Oto słownikowa definicja bohatera:


1. «osoba, która odznaczyła się męstwem»

2. «główna postać w utworze literackim, filmie, operze itp.; też: postać reprezentatywna dla danego utworu, okresu»

3. «osoba chwilowo skupiająca na sobie uwagę otoczenia»

4. mit. gr. «postać o nadludzkich cechach»


Nie widzę tu męstwa, nie zauważam również nawiązań do literatury czy herosów. Być może SokZBuraka miał na myśli definicję nr 3? „Osoba skupiająca na sobie uwagę otoczenia”? W końcu nic innego nie pasuje. Tomasz Mackiewicz nie jest bohaterem, nie zginął w obronie drugiej osoby czy ojczyzny, nie wykazał się bohaterskim czynem, po prostu zginął z powodu swojej pasji.

Każdy z nas ma inną pasję – zbieranie znaczków, nurkowanie, wchodzenie na wysokie szczyty. Niektóre wiążą się z ogromnym niebezpieczeństwem, dlatego w jakiś sposób podziwiam ludzi poświęcających energię i czas na rozwój swoich zamiłowań, nawet jeśli związane są one z narażeniem życia. Nie będę natomiast nazywać „bohaterem” osoby, która z powodu miłości do gór osieraca trójkę małych dzieci. W momencie zakładania rodziny człowiek bierze na siebie olbrzymią odpowiedzialność, co niekiedy POWINNO doprowadzić do rezygnacji z towarzyszących mu do tej pory pasji i marzeń (nie mówię teraz o zbieraniu znaczków, bo jedyne, na co jesteśmy narażeni w tym wypadku, to zacięcie się kartką papieru). Decydujesz się na dziecko? Więc nie igraj ze śmiercią!

Żona Tomka, apelując o pomoc dla dzieci, napisała:


Tak bardzo i z całych sił chciał, żeby Jego historia i wielki wysiłek były dla nich, żeby im coś dać, zabezpieczyć ich życie, przyszłość. Nie przypuszczałabym nigdy, że przyjdzie Mu poświęcić swoje życie…


Bez wątpienia zabezpieczył ich przyszłość. Ale dzieci nie mają już ojca.

Zapewne część z Was zaraz zaprotestuje: „Dzieci nie powinny być przeszkodą w realizowaniu pasji!”. Nie, nie powinny być. Powinny być motywacją do ochrony własnego życia.

Gdzie jest granica między uzależnieniem a pasją?

Stay fishy!

<><

4 myśli na temat “Pasja a rodzina

  1. majac tak ryzykowna pasje pewnie bral opcje, ze nie wroci, ale wiedzac, ze moze dla niej poswiecic zycie nie powinien zakladac rodziny… mysle, ze to egoizm, oczekiwac od kogos milosci, zrozumienia, wsparcia, czekania, stresu, ewentualnej zaloby I skladania sie na nowo, w imie wlasnej pasji….
    Gdy wiazemy sie z kims jestesmy wspolodpowiedzialni za szczescie nie tylko własne….
    Zal czlowieka, zal rodziny…. on zyl jak chcial ….. a ci co zostali ?

    Polubienie

  2. Niedawno miałem okazję rozmawiać na poruszony przez Ciebie temat z przyjaciółką. Osobiście próbuję być obiektywny w tej konkretnej sytuacji. Życie mamy jedno, wiele w nim zawirowań i dziwactw.
    Sami bardzo często podejmujemy durne decyzje, być może nie tak znamienne w skutkach, lecz zazwyczaj nie aspirują do tych motywowanych pasją.
    Myślę, że z jednej strony masz rację, a z drugiej nie znamy perspektywy Tomka i jego braku zahamowań względem marzeń. Być może wręcz obsesji.
    Bardzo dobry artykuł.

    Polubienie

  3. Myślę, że każdy człowiek definiuje „męstwo” w inny sposób – dla mnie w tym wypadku jest to umiejętność powiedzenia „STOP” i wzięcie odpowiedzialność za życie swoje i bliskich. Uważam, że nie można porównywać walki o ojczyznę z walką o… no właśnie, o co? O marzenia? O własną satysfakcję? To zupełnie inny kaliber. Osiągnąć nie znaczy wygrać.

    Polubienie

  4. Zależy, jak zdefiniujesz męstwo. Czy nie potrzeba odwagi, aby podjąć się próby zdobycia „Morderczej góry” w zimę, kiedy warunki są ku temu najmniej sprzyjające? Jako człowiek wykazujący się męstwem nie bał się stawić czoła grożącej śmiercią wyprawie.

    Czy pokonanie tej bestii, gdy była najpotężniejsza, nie może być potraktowane jako bohaterski czyn? Oczywiście, że z perspektywy czasu można mówić, że „porzucił dzieci”. Tyle że to samo można mówić, dajmy na to, o powstańcach. Z tą drobną różnicą, że Mackiewicz osiągnął swój cel, tyle ze nie powrócił. Powstańcy nie mieli nawet szans, żeby im się powiodło, a mimo to to ich traktujemy jako bohaterów, którzy porzucili swoje rodziny i sprowadzili jeszcze większy gniew zaborców na resztę krajan w imię swoich wysublimowanych planów, które nie mogły się udać.

    Mackiewicz chciał osiągnąć coś, czego żaden Polak jeszcze nie osiągnął i udało mu się to. Przejdzie do historii jako pierwszy polski zdobywca Nanga Parbat zimą. Czy nie uważasz, że rodzina, która na niego czekała, była dla niego tylko większą motywacją, żeby to wejście zakończyło się bezpiecznie? Że chciał, żeby te dzieci były dumne z osiągnięć swojego ojca? Przecież nie pojechał tam, aby umrzeć, tylko żeby coś osiągnąć, a co po niektórzy traktują go i jemu podobnych jako niemalże samobójców…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s