Kultura oraz co nieco o byciu „normalnym”

W dzisiejszym wpisie mam zamiar podzielić się w Wami przemyśleniami na temat szeroko rozumianej normalności oraz kultury. Nie, nie tej związanej w malarstwem, literaturą, itd., lecz kultury osobistej. No to zaczynamy!

Od wielu lat chodzę regularnie na koncerty muzyki filmowej i bez względu na to, czy pokaz odbywa się w Gdańsku, Warszawie czy Krakowie, za każdym razem jestem świadkiem podobnej sceny:

Film dobiega końca, na ogromnym ekranie pojawiają się napisy końcowe – jest to moment popisowy orkiestry. Połowa widzów wychodzi z sali, ci siedzący w tylnych sektorach wybiegają na środek areny, wyciągają telefony i zaczynają oślepiać fleszem muzyków. Pomijam fakt, że na filmie o młodym czarodzieju pani siedząca przede mną czytała non-stop swojemu dziecku napisy, a na uwagi reagowała agresją. Czy tak trudno wydedukować, że w trakcie koncertu muzyki filmowej nie będzie ani lektora, ani dubbingu? Poza tym informacja na ten temat pojawiła się na stronie wydarzenia.

O jednym incydencie można przeczytać w poniższym artykule:

„Harry Potter” w Ergo Arenie. Koncert trwa, a publika… wstaje i wychodzi.


– Widzowie zaczęli wychodzić od razu, gdy zobaczyli na ekranie napisy końcowe do filmu – napisała „Wyborczej” jedna z uczestniczek widowiska. – Dla orkiestry był to być może najważniejszy moment koncertu, to oni byli wówczas wreszcie na pierwszym planie. Wcześniej uwaga widzów była przecież podzielona na film i graną na żywo muzykę. Ludzie wychodzili setkami, rozmawiali ze sobą albo przez telefon, popędzali dzieci, przeciskali się przez widzów zamierzających pozostać do końca, a wszystko to przy akompaniamencie wciąż grającej orkiestry.


Nie wiem, nie rozumiem, nie pochwalam. Widz płaci za bilet około 200 zł, planuje „kulturalny” wieczór, więc nie mogę pojąć, dlaczego tak bardzo śpieszy mu się do szatni lub na parking przed jakże istotnym zakończeniem widowiska (bycie 15 minut później w mieszkaniu nie jest dla mnie argumentem). Przecież każdy może obejrzeć „Harry’ego Pottera” w domu – nie potrzeba do tego drogiego biletu, orkiestry, eleganckiego ubioru i wyjścia z domu. Na koncert muzyki filmowej przychodzimy (o ironio!) dla MUZYKI. Być może polscy widzowie nie są zaznajomieni z savoir-vivrem panującym na tego typu imprezach, być może brakuje nam wiedzy na temat kulturalnego zachowania i szacunku wobec otaczających nas ludzi. Kończymy szkołę, znając mapę polityczną Afryki, lecz nie potrafimy użyć szarych komórek w celu zrozumienia sytuacji, w której się obecnie znajdujemy.

„Harry Potter” nie jest odosobnionym przypadkiem; kilka dni temu podczas koncertu muzyki z „Władcy Pierścieni” historia zatoczyła koło. Może warto wyłączyć na te kilka godzin nasze telefony i czerpać przyjemność z tego, co widzimy za pomocą oczu, a nie w ekranie komórki? Skupić się na tym, co tu i teraz? Nie na lajkach pod zdjęciem czy nagraniem z koncertu, którego już później nie odtworzymy?

91c136d902180f45f71aa19e414cb764--harry-potter-memes-snape-harry-potter


A teraz wspomniana w temacie normalność… Weszłam w wiek, w którym znajomi na Facebooku chwalą się już przeważnie zaręczynami, ślubami, kupnem mieszkania, a niekiedy i narodzinami dziecka. Ostatnio w mojej głowie zrodziło się pytanie: Czy nie potrafię ułożyć sobie życia? Czy nie powinnam być na „innym etapie”? Poczucie porażki, wstydu i zawodu towarzyszyło mi przez pewien czas. Zastanawiałam się, co kieruje moim myśleniem. Zazdrość? Nie. Wizja ślubu oraz ciąży wciąż jawi mi się jako więzienie, uzależnienie od czyjegoś zdania i planów. Strach? Lecz przed czym? Dorosłością?

W końcu dotarło do mnie, że nie istnieje jedna jedyna definicja „normalności”. To, co dla mnie jest codziennością i co sprawia mi przyjemność, Wam może wydać się co najmniej dziwne. To, co stanowi Wasz plan dnia, mnie może przerażać i odpychać. Normalność nie oznacza bycia przeciętnym czy nijakim, lecz życie zgodnie z pragnieniami i marzeniami. Dla niektórych będzie to wzięcie ślubu w wieku dwudziestu lat, dla kogoś innego życia singla do czterdziestki. Normalność jest szczęściem. Pozwólmy sobie na nią.

Nie dorastajcie za szybko!

Stay fishy!

<><

Jedna myśl na temat “Kultura oraz co nieco o byciu „normalnym”

  1. Pozwolić sobie na normalność – taką jaką chcę. To powinno być moje motto życiowe, bo tak właśnie staram się żyć. 😉
    Właśnie z powodu obawy przed totalnym faux paux, nigdy nie wybrałam się na koncert muzyki filmowej. 🙂 Wszystko przede mną!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s