Konkurs, istne czary-mary

Witajcie!

Zacznę od rzeczy najważniejszej – ponieważ księgarnie czekają na dopływ egzemplarzy i macie utrudniony dostęp do książki, MOŻECIE JĄ WYGRAĆ! Zachęcam do wzięcia udziału w konkursie zorganizowanym przez „Literatura kobieca – co czytać?” (wystarczy polubić post oraz zgłosić się w komentarzu):



Chciałabym się Wam do czegoś przyznać. Często wspominam na blogu o depresji, niezrozumieniu, nienawiści, o tym, że nie wolno się poddawać, że trzeba walczyć o własne szczęście… a sama pragnęłam się poddać. Kilka dni temu miałam ochotę wycofać książkę ze sprzedaży, zrezygnować ze spotkania autorskiego, usunąć się w cień. Już od paru miesięcy garść dawnych, „życzliwych” znajomych spożytkowuje swoją energię na wyładowanie nienawiści/nudy/zazdrości/niespełnionych ambicji/zbyt dużej ilości czasu (nie wiem) wobec mnie i „korytarzy” za pomocą negatywnych opinii oraz not na Internecie i prywatnych forach, na nastawianiu bliskich mi osób przeciwko mnie. Powód? On również pozostaje zagadką. Rodem ze szkoły podstawowej, czyż nie?

I tak, aby uniknąć dalszych sprzeczek i walki na szpady, chciałam odpuścić. Po latach „anarchii”, robienia na przekór, kłótni i nieporozumień nie potrzebuję więcej nerwów, manipulacji czy wrogów. Zależy mi na spokoju, na przebywaniu w gronie sympatycznych, ambitnych, wspierających się wzajemnie ludzi. Jeśli kogoś nie darzę sympatią, unikam kontaktu. Nie wchodzę na strony związaną z fantastyką (do której czuję wyjątkową niechęć) i nie piszę, jak bardzo nienawidzę tego typu literatury. Szkoda czasu i energii. Lecz, jak widać, niektórzy maniakalnie szukają tego kontaktu. I tu pojawia się pytanie:

229mun.jpg

Wywieszenie białej flagi oznaczałoby, że Was okłamałam, że pisałam o zasadach, do których sama się nie stosuję. Dlatego jej nie wywieszę, lecz nie mam także zamiaru walczyć. Kiedy ja poświęcę czas na napisanie kolejnej powieści, ktoś inny poświęci czas na napisanie anonimowej recenzji bądź zwyzywaniu mnie na czacie.

Być może uznacie, że jest to bronienie się przed negatywnymi opiniami. Skądże! Ja ich wręcz oczekuję (jednak nie komentarzy typu: „Nie czytałem, ale dam 1/5, ch*jowe”)! Gdy ktoś z moich bliskich przeczyta historię Amelii i Witolda, nie pytam: „Co ci się podobało?”, lecz „Co byś w niej zmienił?”. Znajomi przychodzą do mnie na piwo czy herbatę i wspólnie omawiamy główne błędy/nieścisłości/słabe momenty książki. Mam w planach dwie powieści, które muszą być lepsze od „korytarzy”, dlatego nie mogę stać w miejscu.

100% pozytywnych opinii nie jest sukcesem. Sukcesem jest wzbudzenie skrajnych emocji u czytelników. To mój czas, moje miesiące pracy, przygotowań, płaczu, lęku i radości. Nie oddam tego za nic w świecie.

No to zapachniało na koniec coachingiem… Koniec!

Stay fishy!

<><

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s