„Mamo, przepraszam, jestem szat/y/nem!”, czyli o proteście, antychryście, kościele i Halloween

Pamiętam moje pierwsze dni w przedszkolu: dużo dzieci, zabawek, ohydne obiady i godzinne drzemki, podczas których denerwowałam zaspane opiekunki. Pamiętam również, jak wysłałam dwóch chłopców do szpitala, ponieważ powiedzieli, że należę do grupy „żabek” (a byłam z „koziołków”!) – założono im na czole szwy, bo rzuciłam się na nich z pazurami. Z tego, co wiem, wciąż noszą ślady mojego napadu…

comment_kXB1uRFUmBUT3q7rEGgQdqKFdTUPSVPE

Od dziecka nie dawałam się umieszczać w jakichkolwiek ramkach, a wszelkie próby „wychowania mnie” kończyły się zazwyczaj na ataku furii i wrzaskach. Działałam na przekór, wymuszałam przeróżne rzeczy (przez co w piwnicy trzymam obecnie ponad trzysta starych pluszaków, które moja mama była zmuszona kupować każdego dnia w drodze do przedszkola), żyłam mottem „Zabroń mi, to dopiero zobaczysz!”. Po dziś dzień nic się w tej kwestii nie zmieniło – zawsze znajdę sobie obiekt, przeciw któremu zaprotestuję. Nawet siedem tatuaży zdobiących moje ciało czy sposób pisania na blogu są wyrazem swego rodzaju rebelii (choć uważam, że w zderzeniu z rzeczywistością moje radykalne opinie, którymi się tu z Wami dzielę, przeszłyby zapewne poważną metamorfozę). Być może to cecha właściwa jedynakom, nie mam pojęcia.

Dzięki „niezgodzie” opanowałam umiejętność wcielania się w dwie przeczące sobie wersje Agaty – kiedy wychodziłam z przedszkola odkładałam diabła na półkę i zakładałam maskę grzecznej, wrażliwej dziewczynki (co wychodzi mi na plus nawet dzisiaj). Dzięki oporowi potrafię przeniknąć umysły bohaterów, o których piszę.

Jednak niczego w życiu tak bardzo nie neguję, jak kościoła – mój bunt wobec wszelkich religii i wierzeń jest bezgraniczny – uważam, że jest przyczyną większości konfliktów i nieporozumień. Jaka była geneza decyzji o opuszczeniu tej organizacji? Przecież w wieku dwunastu czy trzynastu lat należałam do przykościelnej, młodzieżowej oazy, a jeszcze wcześniej uczęszczałam regularnie na msze. Od czasów podstawówki, kiedy na lekcjach religii czytałam potajemnie pod ławką Kinga, narastało we mnie przeświadczenie, że żyję w religii pełnej zakazów. NIE dla: eutanazji, aborcji, in vitro, masturbacji, seksu przedmałżeńskiego, małżeństw księży, płacenia podatków… NIE, NIE, NIE. Chodząc do kościoła, przyglądałam się zmanipulowanym, nieświadomym tego, co robią, ludziom. Kościół stoi w miejscu: nie zmienił się od czasu, gdy jego głównym zadaniem było nauczenie ludzi funkcjonowania i przetrwania w społeczeństwie nieposiadającym jeszcze konkretnych zasad i restrykcji.

Nie zastanowiła Was nigdy sprawa celibatu? Problem dotyczy tylko i wyłącznie pieniędzy przeznaczonych na rodziny kapłanów oraz ich dziedziczenia. A archiwa w Watykanie? Brak dostępu do wszystkich ewangelii? Nie czujecie się oszukani? Bo ja się czułam – dlatego odeszłam.

IMG_4133_edited

Pod koniec października każdego roku moja tablica na Facebooku zostaje zawalona tysiącami zdjęć i wydarzeń „Jestem katolikiem, nie obchodzę Halloween” – kolejne „NIE” ze strony kościoła. Zawsze mnie intrygowała ta nagonka na amerykańskie święto polegające na przebieraniu się w straszne stroje i zbieranie cukierków. Dziwne, że nikomu nie przeszkadza zagraniczna niemiecka tradycja dekorowania choinki na 24 grudnia. Czy zatem drążenie dyni w Halloween oznacza, że nie pójdę na groby 1 listopada? Czy założenie maski potwora jest równoznaczne dożywotniemu wykluczeniu z kościoła? Rozumiem, że lepiej uczestniczyć w listopadowym pokazie cmentarnianej mody i kłótniach o umiejscowienie zniczy na pomnikach?

Polska jest wystarczająco przesiąknięta poważnymi, nadmuchanymi świętami. Halloween wnosi powiew nowości, zabawy, braku wyniosłości – tego wszyscy obecnie potrzebujemy. Potwory nie kryją się pod duszkowym prześcieradłem czy maską wampira, są znacznie bliżej.

Życie bez sprzeciwu jest nudne. Uśmiechu, szacunku wobec siebie i dystansu – tego życzę Wam i sobie.

Stay fishy!

<><

P.S. Trzysta pluszaków powędruje niedługo do domu dziecka.

Jedna myśl na temat “„Mamo, przepraszam, jestem szat/y/nem!”, czyli o proteście, antychryście, kościele i Halloween

  1. hmm… a ja naprzyklad nie lubie amerykanskich swiat w stylu halloween czy walentynek, za amerykanskie narzucanie innym swojej woli jak i tez za komercje jaka za tym idzie 🙂 nie trawie wiekszosci rzeczy ktore sa amerykanskie przez ich oblude, pewnie jak bym byl amerykaninem to pewnie bylbym dumny z tego ale nie jestem wiec nie planuje sie fascynowac ich swietami 🙂
    A jezeli uwazasz ze w polsce jest za malo zyczliwosci to sprobuj kazdego dnia powiedziec ‚dzien dobry’ 5 osobom ktorych nie znasz 😀

    ps. do kosciola nie chodze, bo uwazam, ze jak ktos chce to moze sie modlic wszedzie, co znowu nie znaczy ze to robie 😉
    ps2. sprawa z choinka jest znacznie dluzsza niz z halloween, a amerykanie jak i ukraincy maja troche problem z wlasna tozsamoscia wiec promuja swoje swieta 🙂
    ps3. ostatnio jak przechodzilem obok banku i zobaczylem jak jest wykonczony, naszla mnie taka mysl 🙂 w dawnych czasach koscial rzadzil zyciem ludzi, teraz robi to bank po przez kredyty moga zrobic z kazdym co chca jesli beda chcieli to wyladujesz w wiezieniu, stracisz majatek, oczywiscie tylko ci to maja kredyty hipoteczne na 30 czy 50 lat – bo jak momwila reklama z 2007 roku kto teraz nie kupil mieszkania przegral zycie.
    ps4. co do bankow to po prostu w ameryce kazdym swiete rzadzi pieniac i tylko to tam sie liczy nie ma czegos takiego jak to zeby jakies swieto bylo bezinteresowane liczy sie kasa kasa kasa 🙂

    Koniec gorzkich zali… .-)

    ps5. TAK ZAJEBISTE FOTO, dalbym 5/5 jak by mozna bylo oceniac ;P

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s