Depresja – choroba czy po prostu „zły humor”?

depresja_objawy_b04ded97d9.jpg

Zawsze bawiło mnie sformułowanie: „Nie jesteś chory, to tylko zły humor. Przejdzie Ci.” W końcu w trakcie swojego życia doświadczamy takich emocji, jak smutek czy przygnębienie, a ich występowanie nie jest każdorazowo związane z pojawieniem się depresji. Jak zatem rozpoznać tę chorobę? Jak sobie z nią radzić?

Depresja to jedno z najczęściej występujących zaburzeń psychicznych wpisanych do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (aż 17% populacji cierpi na to paskudztwo!). „Rozpoznać to zaburzenie można dopiero, gdy stanom obniżonego nastroju towarzyszą dodatkowo inne objawy m.in. poczucie braku energii, niemożność przeżywania radości, niska ocena własnej wartości oraz gdy trwają odpowiednio długo, tzn. ponad 2 tygodnie” (artykuł).

Co powoduje depresję? Zazwyczaj przyczyną są problemy z funkcjonowaniem przekaźników synaptycznych. Depresja często pojawia się w rodzinie ze skłonnościami do tej choroby bądź po prostu po traumatycznym przeżyciu, np. śmierci bliskiej nam osoby. Co ważne, depresja może ujawnić się w każdym wieku.

Obniżenie nastroju jest szczególnie zauważalne rano, pojawia się niemożność wstania z łóżka oraz brak apetytu. Jest to ogromne obciążenie dla chorego, depresja potrafi ograniczyć jego zdolność do pracy czy nauki, co może doprowadzić do utraty stanowiska i całkowitego wyłączenia z obowiązków domowych. Poczucie, iż jest się niepotrzebnym, oskarżanie się o wszystko oraz, w skrajnych przypadkach, myśli i tendencje samobójcze nie znikają za pomocą magicznej różdżki. Potrzebny jest psychiatra, który prawidłowo zdiagnozuje chorobę, psychoterapeuta oraz odpowiednie leki.

Dla rodziny osoby chorej jest to również bardzo ciężki okres – nagle jeden członek rodziny całkowicie oddala się od reszty, przestaje uczestniczyć we wspólnych działaniach i planach, trzeba o niego zadbać i wytrzymać często niemiłe, choć nieprawdziwe i podyktowane chorobą, komentarze. Wiele osób nie daje sobie z tym rady: ratują siebie, odchodząc. W „31 korytarzach” ofiarami podobnej sytuacji jest Amelia oraz jej chora na depresję mama.

A teraz coś bardziej od siebie – to okropne choróbsko jest obecne w moim życiu od dawna. Znam je z opowieści przyjaciół i bliskich oraz z własnych doświadczeń. Kto by pomyślał, że ta roześmiana, pełna energii Rybka trafiła kiedyś na emocjonalne dno? Nie boję się i nie wstydzę się o tym mówić – tak, stwierdzono u mnie epizody depresyjne i tak, brałam leki oraz chodziłam do psychoterapeuty. I wiecie co? Udało mi się – po kilku miesiącach ciężkiej walki wyszłam z tego i odzyskałam energię, która pozwala mi teraz normalnie funkcjonować. Wszystko za sprawą wspaniałego psychoterapeuty, którego szczęśliwym trafem polecił mi mój wykładowca (leki w moim wypadku nie pomagały). Były łzy, były nerwy, ale było też poznawanie siebie i odnajdywanie powodów mojego samopoczucia. To dało mi siłę, by pogodzić się z przeszłością, i dać sobie szansę na rozpoczęcie nowego etapu życia jako zupełnie inna Agata.

Teraz jestem bardzo czujna, gdy słyszę, iż bliska mi osoba skarży się na tytułowy „zły humor” bądź obniżenie nastroju. Martwię się, że ktoś może nie otrzymać wsparcia w odpowiednim momencie, że inni ludzie nie potraktują poważnie stanu danej osoby. Bądźcie czujni. Bądźcie świadomi, że mamy do czynienia z chorobą. Zaufajcie innym.

<><

Jedna myśl na temat “Depresja – choroba czy po prostu „zły humor”?

  1. Nie wstydzę się swoich doświadczeń ani dolegliwości. Mam nerwicę z silnymi somatyzacjami (duszę się, drętwieję, wykręca mi stawy, włącza się panika, arytmia), leczyłam depresję i mam nawrót choroby (od 2 lat jestem znowu na lekach), terapia trwała kilka lat, ale sytuacje wokół mnie się nie zmieniały. Teraz jest inaczej.
    W moim przypadku somatyzacja spowodowała, ze nie mogłam funkcjonować i to wyganiało mnie do lekarza, stąd łatwiej było poddać się diagnozie.
    Bardzo współczuję ludziom, którzy nie mają wsparcia (choć bywa to bardzo trudne, moja mam jest depresyjna więc doskonale wiem jak to wygląd także z drugiej strony). To walka o każdy dzień.
    Na szczęście coraz częściej mówi się o depresji, o jej objawach, o leczeniu ale mamy z drugiej strony reklamy, które wmawiają nam że jest pigułka na wszystko i nie potrzeba zajmować się sobą, tylko przyjąć lek i dalej zasuwać bo świat na nas nie zaczeka. Przestajemy brać pod uwagę, ze ktoś może cierpieć.
    Trzymam kciuki za wszystkich, którzy zmagaja się z trudnymi przezyciami i tą cholerną chorobą, aby wyrgrali i byli czujni, bo depresja lubi wracać.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s