Dzieci? Nigdy!

vn6vo.jpg

Jak już kiedyś wspomniałam, główna bohaterka „31 korytarzy” jest postacią, przy pomocy której mam możliwość wypowiadania własnych opinii i myśli (a właściwie opinii i myśli sprzed 6 lat). Amelia jest jak medium – pozwala mi na bezpośrednią konfrontację z czytelnikami, co widać wyraźnie w podanym poniżej fragmencie:


AMELIA

23 maja 2009r.

            Współczesny świat oszalał na punkcie rodzicielstwa. Gdy kobieta żyła sama, pytali, kiedy znajdzie sobie partnera. Gdy już jakiegoś miała, pytali, kiedy wezmą ślub. Gdy byli po ślubie, pytali, kiedy pojawi się dziecko. Brzmi znajomo? Chyba każda kobieta czuje taką presję ze strony rodziców lub krewnych. Wiele osób nie zastanawia się nad własnymi potrzebami, powielają wzorzec rodziców i dziadków. Działają w określony sposób, bo tego wymaga od nich otoczenie i „tak trzeba”. A co jeśli ktoś po prostu nie chciał mieć dzieci? Należałam do grona osób napiętnowanych przez społeczeństwo z powodu niechęci do bachorów czy ich posiadania. Ale jak można nie chcieć dzieci? To takie egoistyczne, samolubne i okropne! Fuj! A ja po prostu nie miałam zamiaru rezygnować ze swoich przyjemności na rzecz krzyczącego, płaczącego, budzącego mnie w nocy dzieciaka. Chciałam iść po studiach do pracy, a zarobione pieniądze wydać na bilet na koncert albo seksowną bieliznę, nie na paczkę pieluch i setnego gryzaka. Potrzebowałam czasu dla siebie, nie zamierzałam poświęcać się dla nikogo, może poza Witkiem. Nie czułam podniecenia, myśląc o zabawianiu czy karmieniu dziecka. Bałam się rozstępów po ciąży i obwisłych piersi. Drżałam na myśl o utracie wolności i natłoku nowych obowiązków oraz udawanej radości spowodowanej pierwszymi słowami czy nauką chodzenia dziecka. Słowa „kiedyś ci się zmieni, zobaczysz!” nie działały na mnie zachęcająco, wręcz przeciwnie. Może zmieni, może nie. Czasem się nie zmienia. Nie jesteśmy tacy sami.

(…)

            Posiadanie dziecka w XXI wieku ograniczało się jedynie do wstawiania na portale społecznościowe zdjęć ukochanych maluchów i niekończących się postów na temat wagi, wzrostu, pierwszej kupki, bla, bla, bla, a następnie wydzierania się na swojego syneczka, bo ten płaczem przeszkadza w rozmowie z koleżanką z pracy. Z odrazą patrzyłam na matki polki zapatrzone w swoje bobaski i łudzące się, że ich ciało po ciąży będzie tak samo kuszące, jak wcześniej. Żyły w kłamstwie, oddały swojemu dziecku wszystko za cenę własnego szczęścia i poczucia własnej wartości. Chwaliły się przebytymi porodami i mówiły, że najważniejszy jest dla nich uśmiech dziecka. A tak naprawdę były bez wyrazu, osobowości i pewności siebie.


Czy naprawdę czuję się „napiętnowana przez społeczeństwo„? Tak. Czuję to za każdym razem, gdy mówię otwarcie w towarzystwie: „Nie chcę mieć dzieci. Po prostu ich nie lubię”. Wtedy zapada cisza. Żebyście tylko widzieli te spojrzenia pełne obrzydzenia skierowane w moją stronę! Czy Agata zwariowała? Dlaczego? A instynkt macierzyński? Przecież to wbrew naturze! Będzie w przyszłości żałować. KTO JEJ PODA SZKLANKĘ WODY NA STAROŚĆ?! Sama ją sobie wezmę, dżizas!

Kiedyś myślałam, że niechęć do dzieci oznacza, iż „coś-jest-ze-mną-nie-tak”, lecz po kilku latach przyglądania się zdjęciom kobiet po ciążach i czytania ich komentarzy wiem, że podjęłam bardzo świadomą i odpowiedzialną decyzję. Nie umiałabym pokochać tego dziecka. Nie ma we mnie nawet kropli instynktu macierzyńskiego. Nie wstydzę się do tego przyznać. Czułabym, że dziecko jest przeszkodą w drodze do życia, którego zawsze pragnęłam.

Oto kilka powodów, dla których jestem bardzo przeciwna posiadaniu dzieci:

Uno, „piniondze” – tak jak Amelia, wolę poświęcić zarobione pieniądze na swoje przyjemności, nie na ubranka i jedzenie dla dziecka, koniec kropka. I tak, jestem samolubną egoistką.

Dos, „związek” – dla mnie posiadanie dziecka jest równoznaczne z rozpadem związku. Jestem świadoma tego, iż w większości przypadków tak się nie dzieje, jednak sądzę, że moje negatywne emocje przełożyłyby się na relację z partnerem, co ostatecznie doprowadziłoby do zerwania.

Tres, „ciąża” – myślenie przez dziewięć miesięcy, jak bardzo moje ciało zbrzydnie w wyniku ciąży? Nigdy. „Nie!” dla dodatkowych kilogramów, rozstępów, oklapłych piersi i zszywania po porodzie. Chcę być atrakcyjna!

Cuatro, nie zrezygnuję z czasu dla siebie! Nie będę się budzić na każde wezwanie dziecka, nie będę od niego zależna. Nie będę latać na zakupy z nieumytymi od tygodnia włosami, w zbyt dużym podkoszulku.

Sinco, nie zostanę matką siedzącą w domu! Cóż, bardzo skromnie stwierdzę, że chyba zostałam stworzona do większych rzeczy aniżeli robienie obiadków i czyszczenie nocnika.

Siete, po prostu ich nie lubię. Ani sześcio-, ani dwunastoletnich, wszystkich. Denerwują mnie swoimi pytaniami i głupimi odzywkami. Męczą mnie.

Ocho, widzę, jak się zachowują. Nie raz byłam świadkiem parszywego zachowania dziewczyn i brutalnych reakcji chłopców. Brak wychowania? Porażka rodziców? Nie zawsze, czasem środowisko robi swoje. Gdyby moja córka stawała się z dnia na dzień coraz bardziej „bitchy” (po mamie), chyba oddałabym ją bez zbędnego wahania do domu dziecka.

Nueve, „niepełnosprawność” – nie byłabym w stanie wychować niepełnosprawnego dziecka. Zdrowe jest dla mnie wystarczającym koszmarem, a co dopiero z jakimiś uchybieniami natury (skutecznie odstraszyła mnie również książka „Poczwarka” Doroty Terakowskiej).

Z jednej strony egoizm, z drugiej troska. Nie mam dziecka i nie będę go mieć, gdyż byłoby przy mnie nieszczęśliwe (tak jak ja przy nim). Nie unieszczęśliwiajmy się na siłę.

Stay fishy!

<><

3 myśli na temat “Dzieci? Nigdy!

  1. Trochę to oderwane od rzeczywistości, czy faktycznie znasz tyle mam żeby tak pisać? Znam mamy które przed ciąża wyglądały gorzej niż po i nie chwalą się dziećmi na fb ani nie informują o kupach swoich dzieci. Chyba masz jakiś spaczony obraz matki. Niejedna dwudziestka wygląda gorzej niż 30 letnia mama. Cycki i tak opadna, rozstępy, cellulit, tylko po ciąży? Ja rozstępów nie mam. Ciąża, dziecko daje czas na bliższe poznanie siebie, zyskuje się też na wartości i pewności siebie. Po urlopie macierzyńskim wróciłam do pracy zdecydowana i bardzo pewna siebie, czasem aż za bardzo. Teraz jestem lepiej zorganizowana i nie tracę czasu na pierdoły, nie zamartwiam się też głupotami. Przy dziecku inaczej spędza się czas, ale czy gorzej? Oczywiście w ciągu dnia jest pełno sytuacji stresowych, że ma się ochotę wyjść z domu ale są i te wspaniałe kiedy przepełnia miłość. Człowiek uczy się panować nad nerwami i luzowac. Dziecko to próba dla związku, ale to dobra próba. Jeśli para nie potrafi poradzić sobie w takiej sytuacji to w innej też nie da rady (np.przewlekla choroba). Nie chcesz dzieci Twoja sprawa ale nie obrażaj tych co chcą albo tych co mają. Nie wszystkie mamy są jak te z seriali czy filmów….

    Polubienie

    1. Witam!
      Po pierwsze – proszę mi wskazać, gdzie obraziłam mamy, ponieważ nie widzę takowych informacji w poście. Po drugie – nigdzie nie użyłam zwrotu „wszystkie mamy”, gdyż sama znam kobiety, które po ciąży wyglądają jak młode boginie, dbają o siebie i po prostu nie zamieniły się w „madki polki” (szczerze podziwiam!). Nie dla każdego posiadanie dziecka to „dobra próba”, nie dla każdego ciąża przyniesie pewność siebie, nie można tak uogólniać, każdy ma inne potrzeby i plany. Problemu dziecka nie porównałabym też do choroby (ludzie, którzy otwarcie przyznają się do tego, iż nie chcą mieć dzieci, potrafią radzić sobie w sytuacjach, które dotyczą ich partnera).
      A co do moich spostrzeżeń – są one oparte na tym, co widzę i czytam. Codziennie stykam się z fotografiami kobiet po porodzie typu „rozstępy są piękne”, „to znak, że dziecko było pod sercem”, „najważniejszy jest uśmiech dziecka” itp. (jest również mnóstwo stron internetowych i fanpejdży na ten temat) oraz postami zawierającymi każdą najmniejszą informację dotyczącą ich latorośli. Wystarczy prymitywny przykład – wejść na stronę „Biedronki”, poczytać o jakże wdzięcznym temacie „świeżaków” i popatrzeć, jak w komentarzach reagują mamy, a następnie wejść na ich profile i znaleźć masę zdjęć dzieci (pedofile mają łatwo w dzisiejszych czasach) oraz postów z błędami na temat miłości, piękna ciała po ciąży itd. Dla mnie jest to żenujące i obrzydliwe, choć wiem, że ktoś inny może mieć zupełnie inne spostrzeżenia.
      Żyjmy tak, aby można było powiedzieć „jestem szczęśliwy”, a szczęście nie dla każdego oznacza to samo 🙂
      Pozdrawiam!
      A.R.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Na pewno jest to decyzja dobra dla dziecka, które miałoby się wychowywać jako niechciane. Głupotą też byłoby zmuszanie się do czego, czego się nie chce.

    Jedyne, z czym się nie zgodzę, to brak instynktu macierzyńskiego, bo on często budzi się dopiero, gdy potomek już się pojawi. Kilkoro moich znajomych przechodziło przez podobną sytuację, a gdy „wpadli”, okazywało się, że jednak są w stanie obdarzyć dziecko pełnią miłości. Nie mówię oczywiście, że tak byłoby w Twoim przypadku, a ‚próby’ w tym wypadku są wręcz odradzane.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s