Miłość na szkolnym korytarzu

amelia_edited

Wpisując w Google: „związek nauczyciela z uczennicą”, zostajemy zasypani ogromną ilością postów na forach i stronach prawniczych, na których ludzie przedstawiają swoje doświadczenia oraz pytają, czy ich zakazana relacja może wiązać się w przyszłości z postępowaniem sądowym. Czemu zatem na księgarnianych półkach oraz ekranach kinowych możemy odnaleźć jedynie dzieła związane z tematem pedofilii (jak „Lolita” Vladimira Nabokova) czy też romansami wykładowców i ich dorosłych studentów (jak „Elegia” w reżyserii Isabeli Coixet)? Czy tak zwane „związki pomiędzy” nie istnieją? Są tematem tabu, na który nasze społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe?

Kto nigdy nie zauroczył się w swoim nauczycielu bądź wykładowcy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Nie jest to powód do wstydu, lecz naturalna kolej rzeczy – dorastamy, szukamy nowych doświadczeń oraz przewodników, którzy pomogą nam je przeżyć. Potrzebujemy kogoś starszego (a co za tym idzie, doświadczonego), inteligentnego, zabawnego. Nie musimy szukać daleko. Jednak co się stanie, gdy nasze wyobrażenia zmienią się w rzeczywistość? Jak już zapewne wiecie, „31 korytarzy” opowiada o związku 16-letniej Amelii oraz jej 38-letniego nauczyciela matematyki, Witolda, który jest żonaty i ma trójkę dzieci. Książka odkrywa przed czytelnikami powody romansu głównych bohaterów oraz skupia się na daleko idących konsekwencjach wynikających z ich relacji. Dlaczego wybrałam sobie tak kontrowersyjny temat? Uno, jak już wspominałam, szeroko rozumiana sztuka aż do tej pory nie zmierzyła się z kwestią szkolnych romansów pomiędzy osobami z dużą różnicą wieku (nie oszukujmy się, Witold mógłby być ojcem Amelii), dlatego ja postanowiłam stawić jej czoła. Z jakim skutkiem? Nie mi to oceniać. Dos, lubię pakować się w kłopoty, mam to we krwi. Tak, chcę tą książką zszokować, może i poniekąd obrzydzić czytelników. Pragnę ukazać stereotypy rządzące naszymi rozumami i uświadomić, że problem szkolnych romansów istnieje i ma się dobrze, a metoda „nie mówię o tym, więc tego nie ma” nie działa. Związek między przedstawicielami różnych pokoleń nie musi być oparty na schemacie „dziewczyna szuka sponsora, a facet młodej dupy do zabawy”. Czasem zdrada, w której mamy do czynienia z prawdziwą miłością, prowadzi do rozbicia małżeństwa, lecz daje również nową szansę, nowe życie osobom niepotrafiącym brnąć przez nie dalej. Czy nie mamy prawa do szczęścia?

Czy boję się premiery książki? Oczywiście, że tak. Boję się, że stworzyłam książkę podobną do „wzniosłych” rozmyślań Paula Coelho. Że pomimo sześciu miesięcy pracy nad jej wydaniem stanie się literackim „niewypałem”. Ale wiecie, czego się lękam najbardziej? Że po przeczytaniu książki nazwiecie ją „romansem”. Że nie uda jej się rozbudzić w Was wrażliwości. Że zapomnicie o niej dwa dni po odłożeniu na półkę. I to nie będzie Wasza wina, lecz moja – moja osobista porażka.

Co się wydarzy we wrześniu z książką? Albo ją pokochacie, albo znienawidzicie. Albo czytelnicy sięgną po tak kontrowersyjny temat, albo będą zawzięcie przed nim uciekać. Książka trafi do działu „literatura kobieca”, choć już niejedna osoba stwierdziła, że przeznaczona jest ona dla mężczyzn (więc, drodzy dżentelmeni, nie bójcie się po nią sięgnąć!). Dlaczego wspomniana „literatura kobieca”? Otóż z bardzo prostego powodu – jestem debiutantką, czytelnicy mnie nie znają, lecz łatwiej będzie wyszukać im „31 korytarzy” w tysiącu książek literatury kobiecej, aniżeli w stu tysiącach dzieł literatury obyczajowej. Mogę jedynie zachęcać Was do kupna tematyką książki, swoim zapamiętywalnym nazwiskiem (dzięki, tato!), oraz, a przede wszystkim, przepiękną, wspaniałą, niezwykłą (lekko podchodzącą pod kryminał czy thriller) okładką stworzoną przez mojego znajomego, Dawida Estkowskiego.

Jeśli po odłożeniu „31 korytarzy” na półkę książka wciąż będzie przemierzać zakamarki Waszych umysłów, w moim akwarium da się usłyszeć słowa „Udało mi się!”. Chcę, by ta książka nie była moim, lecz Waszym sukcesem. Zobaczymy, czy zasługuję na to, by nazwano mnie w przyszłości pisarką.

<><

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s